sobota, 21 grudnia 2013

Powrót

Dawno mnie nie było, ale chyba nikt za mną nie tęsknił, skoro nie komentujecie...

Wreszcie święta!!! Długo na nie czekałam i się doczekałam :) Mam zbyt dużo na głowie, aby sobie odpocząć, więc ten czas chcę wykorzystać maksymalnie.
Odkryłam, że pewnych zmian nie chcę, ale one będą musiały nastąpić... Jak to jest, że to, co chcę aby się zmieniło, nie zmienia się, a to co jest dobrze musi się zmienić.... ???? Będę tęsknić za mnóstwem osób, z którymi będą musiała się rozstać, bo tak naprawdę to dzięki nim mam ochotę jeszcze do tej szkoły chodzić. To oni sprawili, że widzę, że ludzie są naprawdę niezwykli i za to jestem im wdzięczna :) chyba za bardzo przywiązuję się do ludzi...
Czekam na taki moment, kiedy wreszcie poczuję, że robię coś naprawdę ważnego, że ktoś naprawdę mnie potrzebuję, że nie żyję tylko dla siebie, ale robię coś dobrego dla innych, lecz żeby tak się stało muszę przede wszystkim zmienić to, co robię, a nie mogę... I zataczam błędne koło... I tylko słowa: "Może kiedyś..."....

Życzę Wam wszystkim, którzy czytają tego bloga (o ile tacy w ogóle są) radosnych, szczęśliwych, rodzinnych i spędzonych w miłej atmosferze świąt, w Nowym Roku spełnienia nawet najskrytszych marzeń, podejmowania samych słusznych decyzji i szczęścia przede wszystkim :)

sobota, 7 września 2013

Po wakacyjnie

Szczerze mówiąc jestem spóźniona z tym postem, ale jakoś tak wyszło :)
Wakacje się skończyły, co nie cieszy mnie ani trochę, ale z drugiej strony chcę mieć już za sobą ten rok - te całe egzaminy i rekrutację do szkół... :( Zobaczymy jak to się potoczy, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby się dostać tam gdzie chcę, ale jak mi się nie uda, to trudno, widocznie tak ma być.

Dopiero 4 dni chodziłam do tej szkoły, a mam wrażenie, jakby minął już cały miesiąc. Dzisiaj już robiłam prezentacje na geografię i czytam książkę do pracy na historię (jeny, czasami można się dowiedzieć zadziwiających rzeczy :P ), a muszę jeszcze przez weekend powtórzyć chemię i zacząć powtarzać historię.

Nie rozumiem siebie, cieszę się jak głupia, sama nie wiem dlaczego, w ogóle się nie smucę - może te wakacje mnie czegoś nauczyły, a może to tylko dlatego, że jeszcze nie zaczął się zapie**z na poważnie?

wtorek, 13 sierpnia 2013

Powrót

Już w domku :P Nareszcie... :D
Zakupy, zakupy i jeszcze raz zakupy - chyba się uzależniłam :D

Co to było za 6 dni... Przemyślałam sobie pewne sprawy i ... wreszcie zrozumiałam, że życie w iluzji jest jak przebywanie pod wodą  - jak za długo się siedzi, to można się udusić.
Przyszedł czas na zmiany i tylko ja mogę być ich prekursorem. Coś sobie poukładałam, coś sobie o tym poczytałam i proszę :) od razu wiem, jak się do tego zabrać :) Nareszcie coś się ruszy do przodu, tego nie mogę spie***yć!!! Co raz bardziej doceniam ludzi, którymi się otaczam i  świat, który od pozytywnego nastawienia pięknieje w oczach!!! :P Tak więc... jestem na dobrej drodze :)

piątek, 2 sierpnia 2013

8 praw rządzących moim życiem :D

Witajcie, chciałabym  Wam dzisiaj zaprezentować "8 praw rządzących moim życiem", zainspirowane zabawnymi Prawami Murphy'ego i tymże postem --> http://making-myself-beauty.blogspot.com/search?updated-max=2013-06-22T18:39:00%2B02:00&max-results=2&start=2&by-date=false ;D

A więc zaczynajmy :P

1. Zły wygląd = gwarancja spotkania kogoś, kogo nie chcę widzieć
Tak, to jest najgorsze prawo i zarazem (na moje nieszczęście) najczęściej mi się przytrafiające :/
Kiedy nie mam najmniejszej ochoty się pomalować ani jakoś ubrać, a muszę koniecznie wyskoczyć gdzieś np. do sklepu to na 100% spotkam niemile widzianą mi osobę. Nie wiem, jak to jest, że kiedy mogłabym ewentualnie trafić na którąś z tychże osób to nie, jak na złość nigdy mi się to nie przytrafi, ale w momentach kiedy najmniej bym chciała, aby mnie widzieli, to prawie ZAWSZE na kogoś trafię... -_-


2. Ucz się wszystkiego, co masz w notatkach!!!
Kolejne, jakże irytujące zbiegi okoliczności... Jeżeli z jakiegoś powodu (czy to zwykłego lenistwa, czy podejścia "tego na pewno nie będzie, po co mi to" ) nie nauczę się czegoś, to na 90% właśnie TO pojawi się na kartkówce/sprawdzianie... :/


3. Zakupy = pusty portfel
Tak... To na pewno nie tylko moja zmora... :D Nie ważne , ile bym nie wzięłam pieniędzy na zakupy i tak wracam bez grosza... :P Stąd moja przezorność 'weź mniej, mniej wydasz', ale ale... nie zawsze oznacza to brak komplikacji, ale o tym w prawie 8 :)




4. Tendencja do gubienia rzeczy
Jedna z moich najgorszy przypadłości!!! Mogę bez konsultowania się z lekarzem lub farmaceutą orzec ze 100% pewnością, że to jest choroba. Koniec i kropka, bo jak inaczej wytłumaczyć to, że potrafię zgubić wszystko wszędzie? Na szczęście nie jest to choroba zaraźliwa ani dziedziczna (moi rodzice tego nie mają, chyba że o czymś nie wiem :P ). Może kiedyś to się zmieni, łudzę się, że tak, ale jak to mówią "Nadzieja matką głupców".


5. 1 dzień przerwy = koniec, czyli Ćwiczenia
Zawsze jak postanowię sobie, że będę ćwiczyć i jeden dzień nie poćwiczę, to już nie wrócę do tego. Nie wiem, jak to jest, ale wystarczy jeden dzień przerwy , aby momentalnie uleciał ze mnie cały zapał.


6. Deszcz
Zazwyczaj jak mam przy sobie parasolkę, to nie pada, ale jak wyjdę bez to jest duże prawdopodobieństwo, że wrócę do domu mokra, ale cóż... złośliwość rzeczy martwych...


7. Gdzie to jest? - jak najczęściej zadawane pytanie
Ups... tak muszę się przyznać, że jestem okropną bałaganiarą i bardzo często nie mogę znaleźć tego, czego akurat z danym momencie szukam. Stety albo niestety znajduję to wtedy, kiedy akurat szukam czegoś innego, a to już mi jest wtedy nie potrzebne i pojawia się tekst "A to tu było... " ...


8. Żałuj za grzechy, a raczej za że...
Tak jak już wspomniałam w punkcie 3, zawsze wracam z zakupów z pustym portfelem, ale metoda
'weź mniej, mniej wydasz' ma również ciemną stronę mocy... A konkretnie żałuję potem, że czegoś nie kupiłam i nie mogę bez tego żyć. Do tej pory nie mogę przeboleć, że w październiku w Niemczech nie kupiłam sobie takiej jednej torebki, bo nie dostanę takiej w Polsce!!! :'( AAA!!! No ale każdy kij ma dwa końce i każdy medal ma dwie strony....


*****
 
I to by było na tyle :) owszem jest tego jeszcze więcej, ale... pozostańmy przy tych 8 ;P

Co myślicie o poście "50 faktów o mnie" ? :) czekam na opinię :) czy Wy też macie takie sytuacje? Co Was ciągle prześladuje?


P.S. Proszę, jeżeli to przeczytałeś zostaw komentarz, dla Ciebie to 1 min, a dla mnie uśmiech na twarzy, że ktoś czyta mojego bloga i coś o nim sądzi :)

niedziela, 21 lipca 2013

:D

Tak... I oto jest 2000 wyświetleń + niestety tylko jeden obserwator, ale ale... na razie jeden :P
Muszę się spakować, a tak mi się nie chce... Mazury nie wypaliły, ale ... Podlasie czeka :) Coś się dzieje, a to najważniejsze :)
Już meble opróżnione, jutro zaczynamy malowanko!!!! Juhu!!! Nareszcie... Ile mam rzeczy :O nawet nie myślałam, że tyle kartonów będzie potrzebnych, co to będzie przy wypakowywaniu, ale cóż na razie myślmy o tej przyjemniejszej części :)

czwartek, 18 lipca 2013

Wakacyjne dni

Wreszcie wyszło słońce!!! Ileż można na to czekać?! No więc tak... Już przed wczoraj smażyłam się na słoneczku, dzisiaj też się wybieram :) kartkę skończyłam, prawie :D, jestem z niej zadowolona - wyjątkowo. Już przygotowałam sobie rzeczy do spakowania, w przyszłą środę wyjeżdżam - najprawdopodobniej :P A w weekend... zaczynamy remoncik mojego pokoju!!! :D Wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że muszę wszystkie rzeczy spakować, aby wynieść meble... ale jak to ktoś mi napisał - "Dasz radę :) jak się czegoś naprawdę chce, to powera dostanie się :P " :D dzięki A. uwielbiam cię :*
W weekend zrobiłam sobie maseczkę na włosy z banana i żółtka i ... no cóż... było ciekawie jak po 3 godzinach od nałożenia wyczesywałam z włosów spulchnione nasiona banana wielkości ugotowanej kaszy :D ale wszystko dobrze się skończyło, moje włosy są mi wdzięczne :) jeszcze na pewno spróbuję, lecz będę to wszystko dłużej miksować :)
Znalazłam świetnego bloga, po prostu zakochałam się <3 --> http://czeszesie.pl/blog/ właśnie tam znalazłam inspirację na moją maseczkę :)
No i wreszcie usiadłam do francuskiego, pierwsza lekcja prawie za mną :D oby tylko tak dalej

A Wam jak mijają wakacje?

P.S.
Mam prośbę, napiszcie o czym chcielibyście czytać na moim blogu :) będę wdzięczna za rady

czwartek, 11 lipca 2013

Zmiany

Hej,
zmieniłam wygląd bloga, stary już mi się znudził i wreszcie znalazłam czas, aby to zmienić. Chciałabym, aby w paru innych dziedzinach mojego życia zaszły gwałtowne zmiany, ale eh... nie bądźmy zbyt pazerni, pożyjemy, zobaczymy...
Zamiast przygotowywać kartkę na urodziny koleżanki, to siedzę przy kompie... (y) właściwie nawet nie zaczęłam, a na 20.07 musi być gotowa, mam nadzieję, że zdążę. :P
Wstępne plany na jutro są, więc jest git - spotkanie z koleżanką. Miałam zamiar smażyć się dzisiaj na słońcu, wstaję a tu.... 21st., pochmurno (aha.... nie wiem, dlaczego podkreśla mi to jako błąd... ) i deszcz.... :/ zajebiście po prostu... W takim tempie do końca wakacji nie będę brązowa...
Wczoraj cały dzień z książeczką, dzisiaj w necie. Uwielbiam po prostu, kiedy siedzę sobie na fb, a tu mój pies wskakuje mi przez okno :D


Czekam na ciąg dalszy pewny spraw... Jeżeli będzie tak jak jest, to mi to odpowiada, tylko czy przetrwa to próbę czasu?

piątek, 5 lipca 2013

Uczucia wyrażone cytatami z piosenek cz. 2

Mam ukrytą gdzieś moc
Pozwala mi iść przed siebie dalej znów;
Dla paru chwil by poczuć szczęście (...) jest warto żyć;

Boże wiedzieć chcę
Czy wszystko ma na pewno sens
Ty jedyny wiesz
Co komu z nas pisane jest
Jak wytłumaczysz mi znów brak współczucia w nas
Tak trudno odróżnić nam dobro od zła;

Co może przynieść nowy dzień ?
Dla Ciebie raj a dla mnie śmierć;

Tak pełen sprzeczności jest nasz podły świat;

Łatwiej odejść trudniej znieść
Codzienności smak;

Cudów w naszym życiu nie ma.
To co piękne złudne jest.
Chociaż pełno w nas zwątpienia - jak ja ciesz się tym dniem;
Przebudź się dziś z odrętwienia. Jak ja ciesz się tym dniem;

Wszystkim nam brakuje szczęścia
masz to na co godzisz się
każda droga jest łatwiejsza
gdy widzisz to, co dobre jest;

Spełnieni w sferze marzeń, znużeni szarym życia tłem;

Nikt z nas doskonały nie jest
Szkoda mych łez.

*****
 
"Nie ma zbyt wiele cza­su, by być szczęśli­wym. Dni prze­mijają szyb­ko. Życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpi­suje­my marze­nia, a ja­kaś niewidzial­na ręka
nam je przek­reśla. Nie ma­my wte­dy żad­ne­go wy­boru. Jeżeli nie jes­teśmy szczęśli­wi dziś,
jak pot­ra­fimy być ni­mi jutro?

Wy­korzys­taj ten dzień dzi­siej­szy. Obiema ręko­ma obej­mij go. Przyj­mij ochoczo, co niesie ze sobą: światło, po­wiet­rze i życie,
je­go uśmiech, płacz, i cały cud te­go dnia.
Wyjdź mu nap­rze­ciw. " Phil Bosmans
 
"Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda Ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem."  Paulo Coelho
 
"Oto klucz do szczęścia; nie brać rzeczy zbyt tra­gicznie, ro­bić co możecie naj­lep­sze­go w da­nej chwi­li, życie uważać za grę, a świat za boisko. "  Robert Baden-Powell
 
"Szczęście znaj­du­je się w to­bie. Zaczy­na się na dnie two­jego ser­ca, a ty możesz je wciąż po­większać, po­zos­tając życzli­wym tam, gdzie in­ni by­wają nieżyczli­wi; po­magając tam, gdzie już nikt nie po­maga; będąc za­dowo­lonym tam, gdzie in­ni tyl­ko sta­wiają żąda­nia. Ty pot­ra­fisz się uśmie­chać tam, gdzie się narze­ka i la­men­tu­je, pot­ra­fisz prze­baczać, gdy ludzie ci zło wyrządzają. "  Phil Bosmans
 
 
 
*****
 
 
Tak... I po deszczu wychodzi słońce, u mnie już wyszło. Mam wrażenie, że weszłam na ogromną górę i teraz to już tylko z górki. :) Jest dużo lepiej, a będzie jeszcze lepiej, czuję to, wróciłam do normalnego życia - dzięki Bogu. Teraz już nic ani nikt nie stoi mi na przeszkodzie do szczęścia... :D

 

środa, 22 maja 2013

Przeszłość

Post ten specjalnie dla tajemniczego anonimka :)


Cóż powiedzmy, że mam niemiłe wspomnienia z przeszłości, ale nie wszystkie oczywiście :)
Jednakże ma niestety taki wyjątkowy talent do niezjednywania sobie ludzi. Ufam niewłaściwym osobom, potem się na nich zawodzę i tak w kółko, a na dodatek zawsze coś spi****ę w relacjach z ludźmi, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak ja to robię, że zawsze muszę kogoś unikać, czuć się niezręcznie kogoś mijając. Mimo że to zazwyczaj nie jest moja wina, ale uważam, że nie warto tłumaczyć tego takim tępym ludziom, więc po prostu olewam to, lecz nie zmienia to faktu, że nie wszyscy za mną przepadają.

Już się właściwie przyzwyczaiłam, że ludzi odchodzą z mojego życia i to w tak brutalny sposób, już się przyzwyczaiłam, że znów zostaję sama. Taka widać kolei rzeczy. Teraz tylko dochodzę do wniosku, że to paradoks, mam jeszcze już troszkę zdezelowaną bransoletkę, na której jest napisane "Friends forever", nieważne, że osoba od której ją dostałam nie pisze do mnie od lat, nieważne, że wyjechała do Ameryki i po 2 latach kontakt nam się urwał, nieważne, że kiedy próbowałam niedawno odnowić tę znajomość ona ograniczyła się do jednego meila i na tym się skończyło. Ja dalej ją mam, dlaczego? Sama nie wiem, może już  z przyzwyczajenia? Może dlatego, że nie lubię wyrzucać rzeczy? A może dlatego, że przypomina mi o tym, co było? I jak ją ubieram, to przypomina mi się, że nic nie trwa wiecznie, wszystko się kończy, wszystko przemija i tylko czuję nienawiść do tego słowa "forever", które zawsze przynosi rychły koniec...

niedziela, 28 kwietnia 2013

Uczucia wyrażone cytatami z piosenek

"Boję się zbyt wielu niewinnych spraw  i złowrogich spojrzeń, wtedy w domu zwykle ukrywam twarz"
"W każdy dzień potykam się by znów wstać i nabrać pokory "
"Poprzez palce moich rąk widzę że wszystko się wymyka i traci sens
Poprzez palce moich rąk płyną dni"
"A może to mój błąd, że żyję wśród pustych ścian"
"Staram się zwalczyć własny ból i żal"
"Tracę siłę"
"Szukam szczęścia"
"W myślach chorych tonę wciąż"
"Stąpać ponad ziemią choć raz bym chciała
Stąpać po krawędzi, gdzie lęk i strach
Wierzyć, że dopiero Ma śmierć to start"
"Czuję w sobie lęk"
"Tonę, tonę, tonę, tonę w morzu łez"
"Niecierpliwie czekam zmian"
"Spotykam ludzi, szukam mądrych słów
Nie mówią nic czego nie wiem dawno już
Na tyle ile mogę zmieniam się"
"Rozdarta w pół
W obłędzie trwam
Wciąż brak mi tchu"
"Jak przeżyć to, gdy cały świat nie cieszy już"
"Połykam strach
Mijają dni
Zatrutą krew mam
Od kłamstw i win
Zbyt dobrze siebie znam
Te obietnice zmian"
"Skąd tyle w Moich oczach łez
Tyle wspomnień, tyle gorzkich łez
Osaczyło mnie
Nie mówię nic, a jednak wiem
Ile we Mnie smutku nadal tkwi
Z sił opadam też"
"Tak wiele w Moich oczach łez
Bez miłości utraconych dni
Już za dużo jest"
"Tak trudno dziś zapomnieć dzień
Każdy odszedł, w pustkę zmienił Cię
Zabrał życia sens"
"Każdy z nas robi błąd"
"Gorzkie chwile upadków"
"Gdzie zgubiłam ten spokój?"
"Kto mi oczy przesłonił, ukrył prawdy twarz?
Wszystko to o co proszę mogłam mieć"
"Chcę (...) spraw obrócić bieg
A może dziś warto jest zacząć jeszcze raz"
"Nie jestem najlepsza i wiem
Nie sprostam rzeczom"
"Kolejny dzień nie przyniósł nic
Prócz szału moich zwątpień, czy warto żyć"
" ja w próżni wiszę gdzieś"
"Co miało trwać straciło sens
Dziś koniec przyszedł "


"Może warto czasem więcej dać
Niż próbować uciec jeszcze raz"
"Może czas wreszcie być sobą
I zacząć na nowo
Mogę ja i możesz Ty
Robić tak, by lepszym być
Ponad strach wzbić się jak anioł
Tak samo dosięgać chmur"


*to co jest na czerwono, to zmiany w oryginalnym tekście na moje potrzeby

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

To i tamto...

Pff... Długo zbierałam się do napisania kolejnego posta, ale stwierdziłam, że nie będę pisać ciągle tego samego... :)
Mój nastrój nie wiele się poprawił, może było trochę lepiej, kiedy widziałam nadchodzącą wiosnę za oknem, ale nie trwało to zbyt długo, niestety... :/
Cały czas mam wrażenie, jakbym wpadła do studni i powtarzała sobie, że gorzej być już nie może i wtedy właśnie okazywało się, że dno jest bagniste i zapadam się coraz bardziej, a na dodatek, żeby nie było mi za wesoło ktoś wylewa mi wiadro wody na głowę... lecz teraz jestem pewna, że osiągnęłam TOTALNE dno i już może być tylko lepiej. Zamierzam powrócić do życia i zacząć żyć, przestać zduszać w sobie krzyk, który tłumiony jest przez rozum. Postanowiłam, że dosyć użalania się nad sobą i cierpienia, pora wziąć sprawy w swoje ręce, bo inaczej zostanie ze mnie tylko wrak człowieka. Chcę definitywnie skończyć z przeszłością, czekam tylko na lepszą pogodę(tzn. brak śniegu), żeby spalić moje stare pamiętniki, które są już podarte i z niecierpliwością czekają do momentu stania się rozpałką w ognisku.
Tych Świąt w ogóle nie czuję, jakbym była spóźniona w czasie, bo Bożego Narodzenia też nie czułam. Jakbym znowu coś przegapiła... No ale cóż, jakoś przeżyję.

poniedziałek, 25 lutego 2013

...

Ostatnio przechodzę trudny okres. Zapanowało w moim życiu coś, co kiedyś było monotonią, a teraz jest bezsensem. Czuję się, jakbym byłam pusta w środku, jakby ktoś wydrążył ze mnie wszystko i zostawił tylko opakowanie. Natłok myśli mnie przeraża, jak lawina zwalają się na mnie, a ja nie potrafię ich odepchnąć, ciągle wracają, a ja nie potrafię się z nimi uporać.
Żyję w wyobrażonym świecie,a każdy powrót do rzeczywistości jest coraz bardziej bolesny. Nie potrafię mieć nadziei, że będzie lepiej, bo jak już zacznę się unosić na tych skrzydłach nadziei, to upadam czując większy ból niż gdybym miała się nie wznosić. Jestem w bagnie, każdy ruch sprawia, że zapadam się w nie coraz bardziej, może być już tylko gorzej. W najlepszym wypadku będzie tak jak jest, a jest nie do znieniesienia. Oczekiwałam, że ktoś poda mi pomocną dłoń, ale prawda jest tak, że nic takiego się nie zdarzyło i nie zdarzy. Potrzebuję kogoś, kto mnie najnormalniej w świecie obejmie i nie powie: "będzie dobrze", bo nie będzie, może być tylko gorzej; po prostu mnie obejmie i powie tylko:"nie płacz" i otrze moje łzy, które wieczorami zalewają moją poduszkę. Ale nie ma nikogo takiego. Kiedy potrzebuję ciepła bliskich mi osób, okazuje się, że nie mam takich osób. Jestem sama i próbuję udawać, że nic się nie dzieje, próbuję udawać, że nic mnie nie obchodzi, ale prawda jest inna. Jestem cieniem człowieka, którym byłam kiedyś, nie potrafię się odnaleźć w świecie. Mam wrażenie, że oglądam świat zza szyby, że nie uczestniczę w swoim życiu. Każdy poranek, kiedy muszę wstać i dalej żyć jest jedną wielką katastrofą. Łudzę się, że los będzie dla mnie łaskawy i może wieczorem zasnę i się już nigdy nie obudzę, ale ciągle się budzę i muszę żyć, aż czasem mnie kusi, aby pomóc losowi i będę miała spokój...

 
 
 
*****
 
 
 
Przepraszam za powtórzenia "być", ale nie jestem w stanie nic wymyśleć... :/

niedziela, 10 lutego 2013

Już niedługo...

Już za parę dni Walentynki. Ten temat zasypie nas z każdej strony i będzie można się jakoś odciąć od tego, tak jest, co roku...
Nie obchodzę Walentynek, nie obchodziłam i nie widzę powodu, dla którego miałabym obchodzić. Nie dlatego, że nigdy nie miałam z kim (bo miałam), ale dlatego, że hm... nie podoba mi się to święto. Nie wiem, dlaczego, ale nie dociera do mnie jakoś...

Przedwczoraj późnym wieczorem usiadłam w łazience, gdzie właśnie dopalała się świeczka, słuchałam jakiś wolnych piosenek i poczułam jakąś pustkę... Kiedy świeczka zgasła, przez dłuższy czas siedziałam jeszcze wpatrzona w nią i upojona zapachem dymu. Zrozumiałam, że jestem sama, pojedyncza łza popłynęła po moim policzku, ale otarłam ją szybko... Próbuję być twarda i udawać, że nic mnie to nie obchodzi, lecz czasami wieczorem, gdy jestem sama, nie wytrzymuję już. Najgorzej jest w piątkowe wieczory, kiedy wiem, że inni sie bawią, a ja spędzę ten wieczór i popołudnie samotnie...
Chciałabym ten czwartkowy dzień spędzić w domu, pod ciepłą kołderką z kubkiem cieplutkiej herbatki, ale nie mogę... Musze iść do szkoły i znosić widok tych wszystkich par, które w ten dzień nie będą widzieć niczego poza sobą... Żałosne, wiem, ale jak bardzo prawdziwe... Pewnie wrócę zdołowana i zasnę w poczuciu smotności i pustki...

***
 
 
14.02.13r.
 
Zadałam pytanie na zapytaj.pl i aż 79,3% (23 osoby) zaznaczyły, że spędzą Walentynki, więc nie jestem sama ;D A tylko 20.7% (6 osób) spędzi Walentynki z chłopakiem/dziewczyną. Chcę tą wiadomością pocieszyć wszystkich samotnych (pytania zadałam 10.02.13r.), więc pewnie jakbym zapytała wcześniej, to pewnie statystyka byłaby większa.
 
 
 


sobota, 26 stycznia 2013

Moja książka :D

Hej, zapraszam do czytania mojej książki, na razie będą to tylko pierwsze rozdziały, bo tylko tyle mam :P, na podstronie na blogu pod tytułem "Moja książka", mam nadzieję, że prolog się Wam spodoba i będziecie dzielić się ze mną swoimi wrażeniami :D

piątek, 18 stycznia 2013

Bo wszystko jest niewłaściwe...

Czasem zdarza się, że znajdziesz się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu i znowu wszystko się odtworzy... Odwrócisz głowę, żeby nie widzieć niewłaściwej osoby, ale jeżeli już ją dostrzegłeś, to to i tak niczego nie zmieni... Odwracasz głowę, żeby ta osoba cię nie zobaczyła, ale nie masz tak naprawdę powodu, żeby się wstydzić.... Nie wyprowadzisz się na koniec świata, żeby nie spotykać osób, które odtwarzają bolesne wspomnienia... Zawsze gdzieś ich spotkasz i najważniejsze, żeby zrozumieć, że trzeba przejść z uniesioną głową i być dumnym, że jest się sobą. Ale co zrobić, kiedy wpadasz na nielubianą (z wzajemnością) osobę, na schodach??? Mimo wolnie ukłucie wspomnień dopada szybciej niż wyparowuje... Ale przecież to był dawno, już minęło, dlaczego powraca w najmniej oczekiwanym momencie??? Czemu nie można po prostu zapomnieć??? Bo to zbyt trudne, bo niby się już z tym pogodziłeś, niby uważasz temat za zamknięty, ale kiedy spotkasz tę osobę, to spuszczasz głowę i pragniesz zniknąć, znaleźć się w innym miejscu, przejść jak najszybciej, najlepiej nie zauważony, i zapomnieć.... Bo w rzeczywistości jesteś przegrany, i dobrze o tym wiesz, chciałbyś być czystą kartą, na której nie ma zapisanych niechcianych wspomnieć, ale to niemożliwe, musisz się pogodzić, z tym, co było i przestać żyć przeszłością. Ale jak, kiedy już wydaje ci się, że się pozbierałeś, że już odzyskałeś sponiewieraną pewność siebie, a w rzeczywistości najmniejszy podmuch wspomnień, może cię zniszczyć??? Wydaje ci się, że wszystko wróciło do normy, ale to jest jak blizna, która na zawsze pozostanie w twoim sercu i za każdym razem, kiesy zobaczysz niewłaściwą osobę, poczujesz gulę w gardle i spuścisz wzrok, żeby jakoś to przetrwać, ale pocieszeniem jest, że ten ktoś też czuje się nieswojo, bo przecież tyle was kiedyś łączyło.... Ale kiedyś to minie, już nie będzie bólu na widok tych osób, tylko dziwna pustka, nie mogę doczekać się tego momentu, a do tego czasu, łudzę się, że ktoś wynajdzie urządzenie do czyszczenia pamięci...

piątek, 11 stycznia 2013

W miarę...

Już mi zdecydowanie lepiej, ale wczorajszy dzień, to była jakaś jedna wielka masakra!!! 4 godziny przesiedziałam u weterynarza, bo musiałam pojechać z kotem, byłam głodna, kiedy poszłam do sklepu zaczął padać śnieg wprost do mojej pizzerki,a to wcale nie było przyjemne, może ktoś zachwyca się widokiem padającego śniegu w świetle lampek jeszcze choinkowych, ale ja nie. A na dodatek na 1 lekcji na następny dzień miałam mieć sprawdzian z matmy, a niewiele umiałam. W domu byłam dopiero ok. 22, a jakby tego było mało, to zgubiłam mamy książki z biblioteki. JAKIŚ KOSZMAR!!!! :O ale dzisiaj trochę lepiej....

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Totalna załamka....

Dzisiaj jestem już w kompletnym dołku, nic kompletnie mnie nie cieszy, a życie jest nijakie... Normalnie swoje smutki zatopiłabym w paczce pysznych, niezdrowych czipsów o smaku ostrej papryczki albo czekoladzie z cudownym, wypływającym nadzieniem, ale ze względu, że nie mogę(szczegóły www.ambitnie-nazdrowie.blogspot.com ), a nie chcę być jeszcze bardziej beznadziejna niż jestem (jeżeli to w ogóle możliwe...), niekoniecznie przed osobami czytającymi mojego bloga "Silna wola-na zdrowie", ale przed samą sobą, więc pocieszam się kubkiem zimnego mleka, bo przynajmniej nie jest bezbarwne jak woda i jak całe moje życie... Mam dosyć wszystkiego, najchętniej położyłabym się do łóżka i nie wstała, dopóki nie będę szczęśliwa, ale że nie mogę, to siedzę i piszę, i udaję, że to cokolwiek zmieni... A przecież to nieprawda...
Próbuje nie żyć marzeniami, które i tak  nigdy się nie spełnią, ale nie mogę... Jeżeli przestanę, to dostrzegam bezsens mojego życia i się załamuję. Wiem, że oszukuję samą siebie, ale wszystko jest lepsze niż prawda, która sprawia, że nie potrafię dalej żyć, że muszę przywdziewać maskę, która ukrywa łzy, ból, cierpienie i smutek, a pokazuje mnie jako pozytywnie nastawioną do życia osobę, którą przecież w rzeczywistości nie jestem....
Jak to jest, że jednego dnia się załamuję, a innego z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa???.... Nie pojmuję siebie, ale skoro, ja samej siebie nie rozumiem, to kto mnie zrozumie???... Jak poczuję się lepiej, to zaraz napiszę na blogu, a na razie... udaję, że już mi lepiej, kiedy podzieliłam się myślami, które kłębią się w mojej głowie i optymistycznie żegnam się z Wami i pozdrawiam serdecznie wszystkich załamanych i pogrążonych w rozpaczy, bo tym szczęśliwym moje pozdrowienia nie są potrzebne, trzymajcie się i nie traćcie nadziei w siebie... tsa... co ja gadam, nie umiem sama sobie pomóc, a daję rady innym.... Po prostu życzę Wam, szybkiego powrotu do dobrego stanu ( i sobie też....).

niedziela, 6 stycznia 2013

Przemyślenia


Doszłam dzisiaj do wniosku, jak cenną wartością jest prawdziwa przyjaźń i jak rzadko jest spotykana(tak rzadko, że jak obiektywnie na to spojrzeć, nie mam prawdziwych przyjaciół). Czym różni się przyjaciel od prawdziwego przyjaciela?? W dzisiejszym świecie przyjacielem nazywamy osobę, którą zaledwie znamy, a prawdziwy przyjaciel to osoba, którą znamy od wieków, a możemy z nią rozmawiać bez końca. Każdy ma przyjaciół, ale nie każdy ma Prawdziwych Przyjaciół. Mam taką jedną przyjaciółkę, którą znam 7 lat i do tej pory uważałam ją za moją Prawdziwą Przyjaciółkę, lecz ostatnio i ja się zmieniłam i ona i nasza przyjaźń graniczy już ze zwykłym koleżeństwem... ale tak w życiu bywa, że nie zawsze układa się po naszej myśli.
Zawsze zdawałam sobie sprawę, jakie życie jest kruche, ale po przeczytaniu pewnej książki zdałam sobie sprawę, jak bardzo i jak bardzo okropnym człowiekiem jestem. "Trzeba się zmienić" - ciągle to sobie powtarzam, a w rzeczywistości nic się nie zmienia, jaka byłam, taka jestem i czasem, aż łzy mam w oczach, kiedy pomyślę, jak zraniłam innych ludzi i jak wiele szans na poprawę ominęłam szerokim łukiem. Wtedy najczęściej się załamuję, wpadam w bardzo popularny "dołek" i użalam się nad sobą,a przecież nie mam nad czym. Moje życie nie jest ani koszmarne, ani tragiczne, może miałam w życiu taki okres, kiedy było mi naprawdę ciężko, ale mam to za sobą i czasem, aż trudno sobie przypomnieć, co się dokładnie zdarzyło. A przecież tak naprawdę powinnam być wdzięczna ludziom, którzy mnie skrzywdzili, to przecież właśnie oni sprawili, że jestem tym, kim jestem i mogę być z tego w jakimś malutkim kawałku dumna. Wreszcie zrozumiałam, że każdy ból przemija i pozostaje tylko mała blizna, która z czasem znika całkowicie, odświeżona tylko czasem spotkaniem niewłaściwych ludzi, w niewłaściwym czasie... I moim mottem życiowym stała się myśl z pewnej książki, że nikt nie może sprawić, abym poczuła się gorsza, bez mojej zgody... Odkryłam, że sama pozwoliłam się zgnoić osobom, które były moimi "prawdziwymi przyjaciółmi", dlatego właśnie nie ufa już ludziom na tyle, by nazwać ich moimi Prawdziwymi Przyjaciółmi, ale wierzę, że kiedyś spotkam kogoś, bądź parę ktosiów :), którzy przywrócą mi wiarę w prawdziwą przyjaźń, której w rzeczywistości nie doznałam. Cieszę się razem z ludźmi, którzy mają prawdziwych przyjaciół i polecam by doceniać to, jakże wbrew pozorom rzadkie zjawisko...