Post ten specjalnie dla tajemniczego anonimka :)
Cóż powiedzmy, że mam niemiłe wspomnienia z przeszłości, ale nie wszystkie oczywiście :)
Jednakże ma niestety taki wyjątkowy talent do niezjednywania sobie ludzi. Ufam niewłaściwym osobom, potem się na nich zawodzę i tak w kółko, a na dodatek zawsze coś spi****ę w relacjach z ludźmi, szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak ja to robię, że zawsze muszę kogoś unikać, czuć się niezręcznie kogoś mijając. Mimo że to zazwyczaj nie jest moja wina, ale uważam, że nie warto tłumaczyć tego takim tępym ludziom, więc po prostu olewam to, lecz nie zmienia to faktu, że nie wszyscy za mną przepadają.
Już się właściwie przyzwyczaiłam, że ludzi odchodzą z mojego życia i to w tak brutalny sposób, już się przyzwyczaiłam, że znów zostaję sama. Taka widać kolei rzeczy. Teraz tylko dochodzę do wniosku, że to paradoks, mam jeszcze już troszkę zdezelowaną bransoletkę, na której jest napisane "Friends forever", nieważne, że osoba od której ją dostałam nie pisze do mnie od lat, nieważne, że wyjechała do Ameryki i po 2 latach kontakt nam się urwał, nieważne, że kiedy próbowałam niedawno odnowić tę znajomość ona ograniczyła się do jednego meila i na tym się skończyło. Ja dalej ją mam, dlaczego? Sama nie wiem, może już z przyzwyczajenia? Może dlatego, że nie lubię wyrzucać rzeczy? A może dlatego, że przypomina mi o tym, co było? I jak ją ubieram, to przypomina mi się, że nic nie trwa wiecznie, wszystko się kończy, wszystko przemija i tylko czuję nienawiść do tego słowa "forever", które zawsze przynosi rychły koniec...
Świetny blog :)
OdpowiedzUsuńSkomentowałam i liczę na rew ;3 Jeżeli ci się podobało możesz zaobserwować to motywuje ;)
http://yoonlylifeonce.blogspot.com/