sobota, 21 grudnia 2013

Powrót

Dawno mnie nie było, ale chyba nikt za mną nie tęsknił, skoro nie komentujecie...

Wreszcie święta!!! Długo na nie czekałam i się doczekałam :) Mam zbyt dużo na głowie, aby sobie odpocząć, więc ten czas chcę wykorzystać maksymalnie.
Odkryłam, że pewnych zmian nie chcę, ale one będą musiały nastąpić... Jak to jest, że to, co chcę aby się zmieniło, nie zmienia się, a to co jest dobrze musi się zmienić.... ???? Będę tęsknić za mnóstwem osób, z którymi będą musiała się rozstać, bo tak naprawdę to dzięki nim mam ochotę jeszcze do tej szkoły chodzić. To oni sprawili, że widzę, że ludzie są naprawdę niezwykli i za to jestem im wdzięczna :) chyba za bardzo przywiązuję się do ludzi...
Czekam na taki moment, kiedy wreszcie poczuję, że robię coś naprawdę ważnego, że ktoś naprawdę mnie potrzebuję, że nie żyję tylko dla siebie, ale robię coś dobrego dla innych, lecz żeby tak się stało muszę przede wszystkim zmienić to, co robię, a nie mogę... I zataczam błędne koło... I tylko słowa: "Może kiedyś..."....

Życzę Wam wszystkim, którzy czytają tego bloga (o ile tacy w ogóle są) radosnych, szczęśliwych, rodzinnych i spędzonych w miłej atmosferze świąt, w Nowym Roku spełnienia nawet najskrytszych marzeń, podejmowania samych słusznych decyzji i szczęścia przede wszystkim :)

sobota, 7 września 2013

Po wakacyjnie

Szczerze mówiąc jestem spóźniona z tym postem, ale jakoś tak wyszło :)
Wakacje się skończyły, co nie cieszy mnie ani trochę, ale z drugiej strony chcę mieć już za sobą ten rok - te całe egzaminy i rekrutację do szkół... :( Zobaczymy jak to się potoczy, zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby się dostać tam gdzie chcę, ale jak mi się nie uda, to trudno, widocznie tak ma być.

Dopiero 4 dni chodziłam do tej szkoły, a mam wrażenie, jakby minął już cały miesiąc. Dzisiaj już robiłam prezentacje na geografię i czytam książkę do pracy na historię (jeny, czasami można się dowiedzieć zadziwiających rzeczy :P ), a muszę jeszcze przez weekend powtórzyć chemię i zacząć powtarzać historię.

Nie rozumiem siebie, cieszę się jak głupia, sama nie wiem dlaczego, w ogóle się nie smucę - może te wakacje mnie czegoś nauczyły, a może to tylko dlatego, że jeszcze nie zaczął się zapie**z na poważnie?

wtorek, 13 sierpnia 2013

Powrót

Już w domku :P Nareszcie... :D
Zakupy, zakupy i jeszcze raz zakupy - chyba się uzależniłam :D

Co to było za 6 dni... Przemyślałam sobie pewne sprawy i ... wreszcie zrozumiałam, że życie w iluzji jest jak przebywanie pod wodą  - jak za długo się siedzi, to można się udusić.
Przyszedł czas na zmiany i tylko ja mogę być ich prekursorem. Coś sobie poukładałam, coś sobie o tym poczytałam i proszę :) od razu wiem, jak się do tego zabrać :) Nareszcie coś się ruszy do przodu, tego nie mogę spie***yć!!! Co raz bardziej doceniam ludzi, którymi się otaczam i  świat, który od pozytywnego nastawienia pięknieje w oczach!!! :P Tak więc... jestem na dobrej drodze :)